wtorek, 18 maja 2010

Biedny czy bogaty ???

50% populacji naszego swiata to ludzie bogaci, druga polowa to ci, ktorzy cierpia niedostatek.
Dzis dostalismy 10 Randow w ramach lunchu i wyruszylismy w miasto, doswiadczyc afrykanskiej kuchni.Jak wiele mozna kupiuc za blisko 4 zl.
Dla przyblizenia tematu:
Skrzydelko kurczaka+surowka R20
Kurczak+frytki R27
Kielbaska R8
Kukurydza R5
Ja postanowilam na diete owocowa
1 pomarancz, banan, jablko, gruszka -kazde R1.50
Lod R3 i maly poczek, wszytsko dalo laczna kwote R10
Jak wiele znaczy dla ciebie 4zl?? Podejrzewam ze nie jest to jakies wielkie bogactwo, zaledwie dwa zetony w naszym portfelu, a dla kogos to moze cos na podobienstwo obiadu, ktorego nie jadl od tygodnia.
Jesli kazdego dnia jesz minimum jeden posilek dziennie, masz dostep do biezacej wody, cieple lozko, staly dach nad glowa, nie mowiac o takim luksusie jak samochod, czy stala praca to moj DROGI PRZYJACIELU, zaliczasz sie do bogaczy tego swiata.
I prosze nie porownuj sie teraz do Billa Gatesa, czy Baracka Obamy, ale uczyn ze swoim zyicem cos co moze miec wplyw na los innego czlowieka. Nie trzeba koniecznie wyjezdzac do Afryki, by stac sie misjonarzem i czynic roznice, ale zacznij dzisiaj od swojego podworka, a zobaczymy dokad cie droga poprowadzi...
"Jedyna rzecza potrzebna zlu do zywciestwa jest biernosc dobrych ludzi." E.Burke
takich jak ja i ty.

Pukanie do drzwi serca

Czuje sie jakbym powrocila wreszcie do realnego swiata. Serce bije ze zdwojona sila, gesia skorka pojawia sie na plecach, gdy przechadzam sie zatloczonymi ulicami Pretori. Wsrod tego tyglu czuje ze zyje. Po tygodniach spedzonych w bazie za murami, przyszla pora na nasz kolejny Inner city outreach w srodmiesciach miasta.
Od tygodnia mieszkamy w jednym z akademickich budynkow, spiac na podlodze w sali gimnastycznej, w naltoczeniu 68 cudow Bozego stworzenia. Na poczatku zdarzalo sie narzekac na cieknace toalety, brudny prysznic, jedna umywalke, czy monotonna kuchnie, az do pierwszej konfrotnacji z prawdziwym afrykanskim zyciem. Wspomnieniem ktore sprowadzilo moje zycie do parteru, moj jezyk wazy kazde slowo i dziekuje Bogu za to co przynosi kazdy dzien...piatek 14.05.2010 z pozoru normalny dzien, jednak nasi liderzy zaplanowali dla nas explore miasta. Poranna regenracja sil, by pelni energi moc wyruszyc na wieczorna sluzbe i spedzic noc na ulicy. Ja wybralam "kobiety wieczoru"- ladies of the night, ktore potocznie nazywamy prostytutkami. Kilka godzin wczesniej mialam okazje rozmawiac z jedna z nich, udalo sie ja wyrwac z ulicy kilka dni wczesniej. Normalna, ciepla, moze nieco zagubiona dziewczyna, szukajaca milosci, akceptacji, a zapytana dlaczego zdecydowala sie na taki styl zycia, odpowiedziala mi ze kilka lat wczesniej stracila rodzicow i to byla jej jedyna szansa na utrzymanie.
Tego wieczoru czulam sie totalnie nie przygotowana na doswiadczenie tego typu, wiec sklonilam glowe, wypowiedzialam kilka slow do mojego Taty w ufnosci ze uslyszy i pokarze jak rozmawiac z tymi dziewczynami.
Chwile pozniej ogarnal mnie niespotykany dotad spokoj, wraz z dwiema dzieczynami i kolegami z teamu ktorzy grali role naszych bodyguardow udalismy sie w "ciemne ulice".
Tej nocy wydarzylo sie cos, czego nie spodziewalam sie w swoich najsmielszych wyobrazeniach. Mialaysmy spotaknie z blisko 12 dziewczynami, z wiekszoscia z nich mialysmy sie okazje sie modlic, wiele z nich pokutowalo i przepraszalo za to co robia. Jedna z nich podeszla do nas i powiedziala, ze wstydzi sie tego czym sie zajmuje, ale wie tez, ze jest Bozym dzieckiem i On przeznaczyl dla niej lepsza przyszlosc, ma dwoje dzieci na utrzymaniu i to jest jej jedyna szansa na prace, ale potrzebuje pomocy,Boga i ludzi. Skierowalysmy ja do kobiety, ktora prowadzi dom Rahab i pomaga wyjsc z tego biznesu. Na koniec wspolnie modlilysmy sie dziekujac Tacie za to spotkanie i mocno usciskalysmy sie na pozegnanie.
Gdy wrocilysmy w umowione miejsce by spotkac sie z reszta teamu, przez reszte nocy nie bylam w stanie zmrurzyc oka. Radosc i dziekczynienie wypelnialy moje serce za kazda z tych dziewczyn, zrozumialam ze dzis mialam niesamoite spotkanie z Bogiem Ojcem...ktos zapukal do moich drzwi, otworzylam - drobne zdziwienie, tam stala kobieta nocy. (Ew. Mateusza 25)...bo kto pomaga jednemu z tych najmniejszych moich, tak jakby mnie pomagal (PARAFRAZA)
To tylko kilka slow opisujacych to czego doswiadczylam tego wieczoru, ale w rzeczywistosci jest duzo wiecej, choc nigdy slowa pisane na papierze lub ekranie nie oddaja wagi uczuc, emocji przezytego doswiadczenia. Lekcja jakiej nauczylam sie tej nocy to tych ktorych ciezko nam kochac, badz zrozumiec najbardziej potrzebuja milosci i zrozumienia. Wiec badz wylewny w milosci, a nie osadzaj za nim nie poznasz ludzkiej historii.