Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2009

prawie jak laguna beach

Obraz
ukoronowanie wędrówki - tęcza
zdziwienie, zaskoczenie
"każdy dzień upewnia mnie, Pan miłości wierny jest ..."




I znowu radość aż do łez

pisane palcem na piasku -buśka dla wszytskich

nadzwyczajny błysk w oku

silny podmuch





muszla - dementując wszelkie pomówienia jakoby była ślimakowa, prawdziwa wypluta z morza... Olu oby rozwiało to twoje wątpliwości.

piasek pod stopami:)

Iwona oddana swojej pasji
człowiek na horyzoncie

nigdy nie rezygnuj w połowie drogi...

Poniedziałkowy poranek rozpoczął się podobnie jak każdy inny, wstałyśmy znowu zbyt późno by o tym nagłos mówić, ustanowiłyśmy nową tradycje jedzenia śniadanio-obiadów, szef kuchni wyczarował jak zwykle coś z niczego, w menu pojawił się makaron al dente z drugim życiem kurczaka w zalewie kropkowomusztardowej. W planach była jakaś daleka podróż do miejsca, którego nazwy już nie pamiętam, ale ponieważ czas nie był naszym sprzymierzeńcem i kruszył się jak lód postanowiłyśmy pójść na mały kompromis i miało być morze, choc nie tak daleko. Przygotowałyśmy kosz (w tym wypadku torbę z nadrukiem h&m) piknikowy i wyruszyłyśmy...kostiumy nie mówiąc już o opalaniu nie wchodziły w grę, gdyż co prawda kalendarzowe lato w Irlandii, nigdy na tyle ciepłe aby poszaleć w opalaczach, także zadowoliłam się sukienką. Droga była przyjemna, z każdej strony przyroda dostarczała nowych bodźców mym rozbieganym oczętom, było pole do gry w polo, miejski folklor, hiszpańskie hacjendy, zajezdnie autobusowe, etc.…
Obraz
urocze zakończenie dnia...



to kolejne zjęcie z cyklu dziwne...


budynek z kolorowego szkła


hany, a to dla ciebie, nie mogłam sie oprzeć
że skaczę z radości
a to zdjęcie z wyjątkową dedykacją dziś dla mojej mamusi...wszytskiego najlepszego z okazji urodzin, tak bardzo cię kocham!!!




uśmiech od ucha do ucha



wspomniane adidaski w gustownym kolorze
budujemy

podróże kształcą

Wczoraj postanowiłyśmy wykorzystać z Iwoną jej wolny dzień i udać się w odkrywczą podróż ulicami Dublina, ponieważ dla mnie wciąż wiele rzeczy jest tu nowych i wszytko robi wrażenie to łatwo wyprowadzić mnie w maliny, bo i tak do końca nie wiem w której części miasta się znajduje, pomimo, że tamtędy już kiedyś dreptałam. W planach było morze, ale może się tak zdarzyć, że mimo, iż mieszka się w jakimś miejscu dłuższy czas to ciężko odnaleźć szeroką wodę, także podróż przeistoczyłasię w zwiedzanie fabrycznego, niemalże filmowego przedmieścia i doków. Ale od początku, wsiadłyśmy sobie do szynowego pojazdu, zwanego tu luasem, w mieście oddałyśmy się chwilowej przyjemności zakupów i powędrowałyśmy pięknymi zakamarkami wąskich uliczek, gdzie modernistyczna część miasta ściera się z tą klasyczną, po drodze z każdej strony widać place budowy, robotników ocierających pot z czoła, co prawda na słoneczny skwar nie mają co narzekać, ale praca ciężka. Także na pierwszy rzut oka kryzys jest tu nie …
Obraz
Każdy wschód słońca ciebie zapowiada...

wczorajszy zachód słońca

cztery kąty

Obraz
które zjada potwór ciasteczkowy
są też smakołyki
dbam o wystrój swego pokoju

mija mój pierwszy miesiąc na tej ludnej wyspie...powoli oswajam się z grzybami, ludźmi, (bywają interesujący - kulturowo, subkulturowo, religijnie i etnicznie) klimatem, stylem zycia i bycia. Odnajduje swoje miejsca, a ponieważ zyskałam tu miano małego podróżnika to mam ich kilka. Pomimo tych wielu miłych akcentów i podróży, swój czas spędzam na oczekiwaniu...pracy. Ponieważ Irlandię traktuje jako przystanek w dalszej podróży, który ma mi pomóc w realizacji zamierzonego celu. I nie będę ściemniać, że zawsze jest kolorowo, bo w między czasie pojawiło się trochę wahania, czy to naprawdę jest właściwe miejsce i czas...czas ucieka, a ja w dalszym ciągu nie mogę znaleźć pracy, ale w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że może właśnie przez to oczekiwanie powinnam się czegoś nauczyć - wiara, zaufanie, cierpliwość. Biblia mówi, że bez wiary nie możemy podobaćsię Bogu...zatem dlaczego tak ciężko nam ona przychodzi? bo…