Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2017

Życiowe wyzwania

Obraz
Przez długi czas wydawało mi się, że budowa szkoły/przedszkola, w pocie czoła, bo przy 40 stopniach Celcjusza, na obcym kontynencie, szkoła z zerowym budżetem na starcie, na dodatek w obcym, nieznanym mi języku, będzie największym wyzwaniem mojego życia, oh jak bardzo się myliłam. Kiedy wróciłam do Ghany ponowne w połowie 2014, szkoła działała już od 6 miesięcy. Spotkałam na miejscu grupę 6 zupełnie obcych mi ludzi. A ja kim ja właściwie dla nich byłam?! Do tej pory się zastanawiam białą wolontariuszką, bo raczej nie masajką, intruzem, szefową, tak naprawdę miksem niedoskonałym. I z całym swoim entuzjazmem, kosmicznymi ambicjami, i wyoskimi oczekiwaniami świeżo upieczonej pedagożki, chciałam przewrócić ich świat do góry nogami, zaprowadzić dobrą zmianę, bo wiedziałam że mimo, że czas płynie tam z inną częstotliwością, 6 miesięcy zleci w mgnieniu oka. Początki do łatwych nie należały, tak naprawdę gdyby nie niezastąpiona Mabel, która tłumaczyła mi zawiłości tutejszego systemu edukacji,…